Autor: Michał Schabowski

  • Rock im Park 2012

    Rock im Park 2012

    Korzenie festiwalu rockowego Rock im Park, można znaleźć już w 1993 roku. Aż trudno uwierzyć, miałem wtedy 10 lat i moje pojęcie o tej muzyce dopiero się rodziło. Musiały minąć jeszcze 3 lata zanim pierwszy raz usłyszałem Illusion, potem Acid Drinkers, a i tak dopiero w liceum po usłyszeniu 3 płyty Korna, zacząłem słuchać rocka. Także ten festiwal był obowiązkowy dla mnie w jakimś etapie mojego życia.

    Festiwal trwał 3 dni(ale byliśmy dzień wcześniej i wyjechaliśmy dzień po) i mieszkaliśmy pod namiotami – w dniu w którym wyjeżdżaliśmy wreszcie przestało padać. Jako że nie można było wnosić sprzętu „pro” i trudno się bawić 5 dni, mając przy sobie swój najbardziej ukochany sprzęt, wszystkie zdjęcia zrobiłem mju2, głównie na fuji superia 400 i na jednym slajdzie kodaka.

    Z atrakcji w skrócie alfabetycznym: Anthrax, Crystal Castles, Die Toten Hosen, Guano Apes, Kasabian, Killswitch Engage, Lamb of God, Linkin Park, Machine Head, Marilyn Manson, Metallica, Motörhead, The Offspring, Opeth, Skrillex, Soundgarden, Tenacious D, The Subways. Możliwe że coś pominąłem.

    Strona organizatora – rock im park.

    rock im park 2012

     

  • Na pstrągach w Norwegii

    Na pstrągach w Norwegii

    Ostatnio rozmawiałem z moim klientem o dzieciństwie i ojcostwie. Jeżeli za młodu ojciec nie zaszczepi w Tobie pewnych nawyków, zwyczajów czy zachowań, to w przyszłości będzie Ci trudno je w sobie wyrobić i obchodzić się z nimi w sposób naturalny. Jeżeli ojciec nigdy nie pokazywał Ci jak kosić ogród, w swoim ogrodzie będziesz to robił od niechcenia lub bez jakiejkolwiek przyjemności.

    Pamiętam jak miałem około 10 lat i tata zabierał mnie na ryby. Szczerze mówiąc nie lubiłem tego, bo dla mnie wielogodzinne siedzenie i czekanie na cud, było nudne, a tak naprawdę tata nie był wyśmienitym wędkarzem, więc to ja zajmowałem się wiązaniem haczyków. Generalnie bardziej mi się te wyjazdy kojarzyły z patrzeniem na starszych panów, którzy pili piwko, gadali, ale kiedy samemu się chciało odezwać, to się okazywało że to płoszy ryby. Mimo wszystko jakieś ziarenko jednak zostało zasiane.

    W lipcu, kiedy pojechaliśmy z Ewą na krótkie wakacje do Norwegii, siedząc z Rafałem i Bartkiem w „nocy”(noc wyglądała tak, że o 24 zaczynało robić się szaro, a o 3 nad ranem jasno) przy Tullamorze, przypomniało mi się że jak byłem dzieckiem to mieliśmy z kolegami w szkole zajawkę na Camel Trophy. Zresztą pewnie nie tylko my. W telewizji leciał program, w którym można było zobaczyć jak między innymi polska załoga, robi z beczek tratwy i przeprawia się z terenówkami przez rzeki, wszyscy przy tym byli cali w błocie. Element przygody i świadomość że można nie myć się przez kilka dni, bez narażania się rodzicom, był wyjątkowo pociągający. Wszyscy rysowaliśmy więc Land Rovery, w czym przeszkadzał mi brat kolegi z klasy, który nam łamał wszystkie kredki.

    Następnego dnia obydwa wspomnienia z dzieciństwa się połączyły. Wsiedliśmy do 50 letniego mercedesa unimoga, i ruszyliśmy przez las na ryby. Dosłownie przez las. Zakopaliśmy się kilkukrotnie, raz na dobre dwie godziny, kiedy wyciągarka odmówiła posłuszeństwa, a podwozie mimo wielkich kół, leżało głęboko w błocie. Camel trophy i łowienie pstrągów w stylu Ernesta H. – to zupełnie coś innego, niż to co robi się na co dzień. Wtedy właśnie można powiedzieć, że jest się na wakacjach.

    mercedes unimognorwegia_pstrągi_ryby_02 trout fishing in norwayNorwegia, Oppdal, wędkowaniepstrągiwędkowanie w Norwegiiwędkowanie w Norwegiigrillowanie pstrągówgrillowanie pstrągówpstrągi z grillagrillowane pstrągi