Po 5 latach używania canon 5dmk2 przyszedł czas na upgrade. Kilka lat temu zauroczył mnie ten aparat(krótki niby test tutaj) i wstrzymywałbym się z wymianą na nowy flagship w moim plecaku, ponieważ staruszek dalej działał i – poza AF i dużym shutter lagiem – nie można było mu nic zarzucić. Oczywiście było tak do czasu kiedy do ręki wziąłem nowszy model.
Canon 5dmk3 nie daje może jakiegoś dużo lepszego obrazku, ale działający auto focus jest świetnym, zachwycającym wręcz dodatkiem. Nie mam pojęcia czemu wcześniej nie mogło to tak działać, jak w pozostałych cywilizowanych systemach. W każdym razie następnego dnia po zakupie wybraliśmy się z Ewcią na spacer, przetestować szybkość działania nowej zabawki. Będę się musiał znowu uczyć jak używać AF, bo po kilku latach opierania się głównie na szkiełku, oku i dłoni, stare nawyki zostają. Plus przyzwyczajenie do starego sprzętu zostaje – grip jest już wyrobiony, ale przez to dopasowany akurat do mojej dłoni, syfki na lustrze sprawiają że łezka w oku kręci się przynajmniej z dwóch powodów…
Pierwsze nawijanie filmu na szpulę w koreksie, w zaciemnionej łazience jest dla każdego bardzo emocjonujące. Okazuje się że przez szpary w drzwiach jednak dostaje się światło, ale jesteśmy już w połowie nawijana filmu, więc nic nie możemy z tym zrobić – tylko odwrócić się plecami, robiąc z naszego ciała żywą tarczę. Kulki na szpuli się zacinają – jak ćwiczyliśmy to na „sucho” w jasnym pokoju, wszystko szło łatwo, więc czemu już kończy Ci się cierpliwość lub wiara w powodzenie przedsięwzięcia? Jak już się uda i zaświecimy światło (ja przez kilka miesięcy nie świeciłem światła, aż do czasu wylania utrwalacza z koreksu, bo nie wiedziałem że jest to bezpieczne lol), to boimy się każdego wzrostu poziomu rtęci w termometrze. Czy film jest już wypłukany dokładnie? Rachunki za wodę dramatycznie wzrosły, więc chyba płuczę dokładnie…
Tak naprawdę proces BW jest bardzo łatwy, odporny na błędy w czasach wołania. Oczywiście suma wielu małych błędów, może być katastrofalna, ale ogólnie nie ma się czego bać.
Trudniej jest z kolorem, a w szczególności z E-6(lub E-3) w wielkim formacie. Kiedyś już opisywałem, jak z kondiozem się borykaliśmy z pierwszym wywoływaniem filmów 4×5. Nie mieliśmy żadnego koreksu, licząc na to że uda nam się wywołać film w kuwecie. Ostatecznie się udało, ale z wielkimi bólami – z kolorem już na pewno w ten sposób by się nie udało, ponieważ trzeba kurczowo trzymać się temperatur poszczególnych kąpieli. Możliwe jest odchylenie o maksymalnie pół stopnia Celsjusza. Żeby przy użyciu kuwet to zrobić, potrzebowalibyśmy ich kilku, pokoju nagrzanego do temperatury 38 stopni i jeszcze… nie no – ta temperatura już przekreśla sprawę. Najtańszą więc metodą jest zastosowanie normalnego koreksu(a przy większych formatach to będzie prawie na pewno Jobo), wiadra i grzałki z termostatem. Lub kupienie procesora po okazjonalnej cenie 🙂
Moje Jobo CPE 2 z liftem kupiłem w UK za kilka stówek, gdzie w zestawie był koreks Jobo1520 z przedłużką(miałem już jeden więc sprzedałem swój stary, bo był w gorszym stanie) oraz koreks do wywoływania papierów. Podobno można go stosować do wołania szitek 5×7 i 8×10, ale nie próbowałem, bo nie mam takowych.
Jakie są zalety takiego procesora?
Pozwala on nam w dużo łatwiejszy i bardziej zorganizowany sposób przeprowadzać procesy zimne i ciepłe.
Ustawiamy sobie potrzebną temperaturę na pokrętle i nie martwimy się jej zmianą*.
Nie martwimy się także agitacją.
Do płukania zużywamy dużo mniej wody.
Można wywołać na raz 3 filmy 135, 4 filmy 120 lub 12 szitek 4×5.
Najważniejsze – możemy zaoszczędzić bardzo dużo chemii. normalnie wlewamy jej do koreksu 485ml, a przy procesorze – 240ml. jak jeszcze ID-11 itd nie kosztują majątku, to przy c41 czy e6, jest już na czym przyoszczędzić.
Poniżej krótki filmik przedstawiający działanie procesora. Nagrałem z 3 lata temu, ale zmontowałem go dopiero kilka tygodni temu. Podobno jest trochę dziwny i psychodeliczny, ale był zrobiony jak miś – na miarę moich możliwości. Podkładem muzycznym jest moje gwizdanie, ruch na ulicy i okoliczne ptaki.
* – w lecie w gorące dni może być problem, ponieważ w zimnym procesie(CzB) temperatura chemii powinna mieć 20 stopni, a potrafi nieogrzewana mieć tych stopni 25. czekamy więc do wieczora, albo wkładamy kostki lodu lub wkłady do lodówek turystycznych.
EDIT: Jobo rozopoczeło na nowo produkcję procesorów. Jest to jeden model i przed jego kupnem zastanówcie się, czy nie lepiej kupić za tą kwotę samochód 🙂
wykonane w Polsce i za granicą, kompaktem(mju2), luxpanormą 360 stopni(spinner360), lustrzanką(eos3), średnim formatem(mamiya 645afd) oraz wielkim formatem(cambo 45)