Autor: Michał Schabowski

  • Yebanica

    Yebanica

    13 miesięcy temu byłem na ślubie Kasi i Wojtka w górach świętokrzyskich – pisałem o tym na moim super starym i sentymentalnym blogu, o tutaj klik. niecały tydzień temu byłem w tym samym miejscu ponownie, u brata Kasi – Wojtka.  i ponownie spotkałem wielu świetnych ludzi, ale wykazałem się większą asertywnością niż rok temu i tym razem w kościele podczas mszy czułem się wspaniale. no a może po prostu mam teraz większą odporność na działanie Yebanicy, rodzinnego specyfiku pędzonego z trawy? nieważne.

    w każdym razie, po przysiędze w kościele uwierzyłem, że są księża, którzy tego dnia są dla Młodych a nie dla siebie i swoich debilnych kazań o tym jak liberałowie niszczą rodziny, o małżeństwach homoseksualnych albo o tym jak kobiety zdradzają swoich partnerów. Ewa, Panna Młoda, płakała, mi samemu też się w pewnym momencie chciało, by po chwili się śmiać i zacząć powstrzymywać od tego, żeby nie klaskać Parze Młodej, tylko robić w tym czasie zdjęcia.

    na weselu byłem bardziej gościem niż fotografem, ale nie będę wdawał się w szczegóły:) po powrocie z wesela przed spaniem z Krzyśkiem wyszliśmy an piwo, które miało pomoc w zasypianiu i dołączył do nas brat Wojtka –  Michał – a że było mu zimno o 6 nad ranem to oczywiście ubrał się. w marynarkę, bo to przecież niedziela już była.

    o 15 zaczęły się poprawiny i po zjedzeniu przepysznego bigosu cioci Joli, wypiciu piwa(podobno kilku) marki Voglenstranzburgerdojczland z Lidla poszliśmy na wybory do szkoły w Szydłowcu.

     

     

    i powiedzcie – czy wybory w kilkutysięcznym miasteczku w kieleckim nie mają czegoś wspólnego z wyborami w USA? znane nazwisko przyciąga wyborców.

     

    Adrian Mazowiecki i Wojtek Wałęsa

    a zaraz po oddaniu głosu, Adrian dał się podpuścić i namówic do skoków do wody w zalanym wyrobisku. ten dobrze zbudowany to Adrian, a ten z

    oznakami pojawiającej się łysiny na czubku głowy to ja.

    Wojtas vel Foczunia, uwierzył że woda jest ciepła.

    no i po zjebce od dziewczyn wróciliśmy spokojnie do domu. Adrian, przepraszam, że mam taką siłę perswazji i teraz masz przez to problemy. na pociesznie dodam ze mam sporego siniaka na nodze, szramy na brzuchu i rozwaloną pięte:D

  • zapowiedź?

    zapowiedź?

    ostatnio na blogach zauważyłem modę na zapowiadanie zdjęć, które mają się pojawić w większej ilości po pewnym czasie. czemu one służą? co mają spowodować u czytelników bloga? zapewne dreszczyk emocji, chorą niecierpliwość sprawiającą, że pisanie na klawiaturze jest bolesne z powodu wciąż obgryzanych paznokci, a gdy po dwóch tygodniach dalej nie ma zdjęć bo autor zapomniał opublikować – już nie paznokci tylko kikutów pozostałych z palców. wydaje mi się jednak, że tak naprawdę robi się tak aby uspokoić swoich klientów, pokazać im, że już się zaczęło pracować nad zdjęciami. Magdo i Tomku – zacząłem obrabiać Wasze zdjęcia:)

  • wklejanie, odświeżanie i trochę o religii.

    wklejanie, odświeżanie i trochę o religii.

    koleżanka jednej z moich ulubionych klientek wmawiała jej, że moje zdjęcia plenerowe robione są według poniższego schematu:

    – wstaje rano

    – jadę w Bieszczady

    – robię zdjęcia krajobrazowe, widoczków etc.

    – wracając do domu po drodze znajduję jeszcze jakieś ciekawe miejsca i je fotografuje

    – obrabiam

    – robię zdjęcia Parze Młodej (prawdopodobnie na green-boxie)

    – wyciętą Parę wklejam w zdjęcia zrobione kilka dni – baaa! – nawet kilka miesięcy wcześniej w Bieszczadach i innych malowniczych miejscach

    – oddaję zdjęcia.

    Nie powiem – jak to usłyszałem, to zacząłem się zastanawiać nad tym czy to nie lepsze rozwiązanie, niż wychodzenie z 25 kilo sprzętu na plecach i w ręce,  w 30 minut na połoninę Wetlińską. zresztą – robi się jeden wyjazd 2-3 dniowy i ma się połowę roboty na wszystkie plenery w roku gotowe – cóż za wygoda! Muszę to przemyśleć, zwłaszcza że jak tak niektórzy myślą, to nie będzie problemu z przekonaniem ludzi do tej metody pracy.

    Z tej właśnie okazji odświeżyłem galerie u siebie na stronie. Dodałem trochę nowych zdjęć, niektóre plenerowe na nowo obrobiłem. a trochę o religii poniżej.