Tag: bieszczady

  • majówka

    majówka

    jakby ktoś nie miał facebooka i nie wiedział – spadł śnieg. ciepłych chwil wspomnień czas więc nadszedł. zdjęcia pijańskie, czyli radosne.

    mju II czarne i srebrne+ ilford pan400, superia 400; spinner 360 + superia 800, yashica mat 124g + fuji provia 100f wołana w c41, ilford fp4.

    mju 2, olympus, majówka

    panorama bieszczad
    Lomography Spinner 360°

    w drodze na kalnicę, bieszczady, góryzalew solinski, panoramawodospad, sioło wielkie, bieszczady

    yashica, ilford fp4

  • Stebnik

    Stebnik

    Jako, że nie miewam teraz wakacji, a praca prawie całkiem stoi z powodu awarii dysku(opiszę sytuację po jego powrocie) to mogę jedynie wrzucić kilka niepublikowanych – chyba – jeszcze zdjęć sprzed 4 lat, kiedy zdjęcia robiłem średnioformatowym Lubitelem, bo nie miałem pieniędzy na cyfrę. Zdjęcia pochodzą z magicznego dla mnie miejsca, w którym spędzałem przez 10 lat jeden miesiąc wakacji. Tam się pierwszy raz całowałem, pierwszy raz zakochałem, pierwszy raz spałem sam w nocy w lesie, poznałem pierwszych prawdziwych przyjaciół. Miejsce jeszcze istnieje, magia już nie.


    tak się ładowało telefony komórkowe


    no i ja jako oboźny

  • chłopaki z miasta kozaczą

    chłopaki z miasta kozaczą

    jeżeli Dominik zaprasza na Kalnicę to znaczy, że poza wypiciem dużych ilości alkoholu, głównie zza wschodniej granicy, będzie można poznać historie o okolicznych ludziach, zobaczyć żubry i wypocząć. i gdyby Dominik prowadził biuro podróży musiałby napisać drobnym druczkiem, że żubry są, ale z reguły dzień przed moim przyjazdem lub dzień po moim wyjeździe, a wypoczynek jest wypoczynkiem aktywnym. w tamtym roku, razem z Markiem, przez dwa dni rąbaliśmy i układaliśmy 22 kubiki drewna.

    tydzień temu przyjechał do mnie venio z Katowic, który nie był w Bieszczadach i jakimś dziwnym trafem dwa dni wcześniej dostałem zaproszenie od męża sołtysa Kalnicy. pojechaliśmy więc w trójkę, razem z kondiozem i odhaczyliśmy wszystkie atrakcje z broszurki „Dominik Tours”.

    venio po lewej, po prawej kondioz

    z piłą stoi Marcin, który mieszka w Kalnicy. większość mężczyzn w okolicy albo pracuje przy owcach lub przy zrywie drzewa z lasu. Marcin pracuje w lesie. mimo niezbyt dużej postury, sam podnosił bez problemu – aż wstyd się przyznać – metrówki, które musieliśmy we dwóch z kondiozem nosić.

    moje 16-35 oberwało już piłką na meczu, więc wióry z piły nie są jej straszne.

    wieczorem przy Olimpie, Marcin zaprosił nas w lecie na przejezdzke Starem 66 po lesie. mam nadzieję, że to zaproszenie nie ma formy zaprosznia takiego jak te od Dominika, bo już nie mogę się doczekac tej przejezdzi po podmokniętych łaach i błotnistych leśnych drogach.