Autor: Michał Schabowski

  • nadrabianie

    nadrabianie

    nie publikowałem przez dwa tygodnie dosłownie nic – zwalam to na karby wyjazdów na Śląsk i do stolicy – to teraz nadrabiam, niech Wasze łącza internetowe już zaczną się pocić!!

    Ślub Kasi i Pawła, który możecie zobaczyć poniżej, odbył się 3 tygodnie temu w Łańcucie. kiedyś śmiałem się, że w parku łańcuckim, powinien stać pomnik jakiegoś starego, najlepiej już nieżyjącego, rzeszowskiego fotografa ślubnego. taki pomniczek, do którego co sobotę przyjeżdżają pielgrzymki okolicznych fotografów ślubnych z parami młodymi. fotograf przed przystąpieniem do pracy, całowałby w mosiężny pomnikowy obiektyw owego mistrza i mógłbym w deszczu błogosławieństwa stawać w kilkumetrowej kolejce do przypałacowej fontanny, żeby zrobić zdjęcie – takie samo jak tydzień wcześniej, tylko z inną parą.

    dla nieznających okolic Rzeszowa – park łańcucki to tak śląska Pszczyna, krakowski Krzeszówek, krośnieński pałacyk Marii Konopnickiej, warszawski Barbakan etc.

    ale jak już siłą rzeczy, odejdzie się od tych oklepanych miejsc i kiczowatych pomysłów im towarzyszących, to w ciągu 15 minut można zupełnie na uboczu zrobić kilka zdjęć.

    dzisiejszy wpis jednak sponsoruje literka R jak Reportaż, którego jest najwięcej. miłego oglądania:)

    ślub_01

    ślub_02

    ślub_03

    uścisk

    mama

    garnitur i suknia

    poprawki

    kompot

    toczek

    pan młody

    komórka

    wejście do kościoła

    rybie oko

    profil

    portretowo

    spojrzenie

    jezyk

    przysięga

    Łukasz-przysięga

    obrączka

    Kasia

    odbicie

    ryż

    chlopczyk

    rodzice

    swiadek

    pierwszy taniec

    oczy

    całowania

    sesja w łańcucie

    łańcut

    portrety

    sesja ślubna

    sesja plenerowa

    schody

    fotografia ślubna

    zdjęcia ślubne

    radość

    toast

    śpiewak

    orkiestra

    śpiewanie

    śpiewnik

    tata

    tort

    pocałunek

    taniec

    kasia

    oczepiny

    ślub_51

    ślub_52

  • Woman in the Mirror

    Woman in the Mirror

    ostatnio kupuję dużo książek i albumów. nie mam teraz czasu ich czytać, więc przewrotnie można powiedzieć że czekam na zimowe depresyjne wieczory, podczas których w tamtym roku ratował mnie Wiedźmin(w sumie już 7 razy przeszedłem grę). w tym roku będę okopany wśród książek, z kubkiem ciepłej czekolady w jednej ręce a w drugiej…no znając życie, to w drugiej będę miał piórko od tabletu:)

    miesiąc temu byłem w Krakowie i poszedłem do sklepu z albumami, który mi poleciła znajoma – House Of Albums – i ja również Wam go polecam. i  nazwa nie jest na wyrost – tak dużej ilości albumów fotograficznych z przeróżnych dziedzin, chyba nigdzie nie widziałem. oczywiście kupiłem sobie w szale zakupów album Avedona – Woman in the Mirror. album rzecz jasna o samych kobietach, a możemy zobaczyć te mniej lub bardziej znane. pojawia się także na kilku zdjęciach zrobionych w dużych odstępach czasowych żona Avedona.

    twarda okładka, gruby papier dużego formatu i zdjęcia, które nie łatwo jest znaleźć na necie – niezły uprzyjemniacz czasu i oka:)

  • strobist w nieodpowiednich rękach

    strobist w nieodpowiednich rękach

    z kondiozem stwierdziliśmy, że musimy sobie poćwiczyć ustawienia lamp z nowymi zabawkami, czyli gridami i softami etc. rzecz jasna najlepiej jest zrobić coś najprościej bo i najlepiej wtedy wychodzi, ale dusze romantycznych poszukiwaczy złotego środka nam na to nie pozwalały. a że jesteśmy nieodpowiednimi ludźmi, którzy z reguły znajdują się w nieodpowiednich miejscach, efekt końcowy był lekko przerażający. najbardziej chyba dla mojej dziewczyny, więc ostatniego zdjęcia jakie wtedy zrobiliśmy nie dam.


    i to było przedostatnie zdjęcie

    PS. Aga już widziała ten wpis, mówiła że już nie zaglądnie, więc za namową kondioza daje ostatnie zdjęcie.