Kategoria: widoczki

  • Fotografia ślubna :: Kasia + Łukasz

    Fotografia ślubna :: Kasia + Łukasz

    Ostatnimi czasy na stronie zagościła bardziej fotografia eventowa i fotografia reklamowa niż fotografia ślubna. Czas na chwilę odwrócić ten trend – zapraszam na październikową sesję plenerowa, z udziałem Kasi i Łukasza. Tereny około rzeszowskie, znane mi dlatego, że czasem koło stawu udawało się nam na koniach pojeździć. Zdjęcia ze ślubu, będziecie mogli zobaczyć niedługo na nowej stronie z portfolio ślubnym.

    Przy okazji zapraszam do skelpu Kasi – Włóczkowe Love.fotografia_slubna_rzeszow_01
    fotografia_slubna_rzeszow_03fotografia_slubna_rzeszow_04fotografia_slubna_rzeszow_05fotografia_slubna_rzeszow_06fotograf rzeszówzdjęcia ślubne rzeszówfotografia_slubna_rzeszow_09fotografia_slubna_rzeszow_10fotografia_slubna_rzeszow_11zdjęcia ślubne rzeszówfotografia ślubna rzeszówfotografia_slubna_rzeszow_14fotografia_slubna_rzeszow_15

    Jeżeli interesuje Cię fotografia ślubna w moim wykonaniu – klikaj

  • Norwegia

    Norwegia

    Wakacje to podobno stan umysłu, ale zawsze uważałem że aby go osiągnąć, trzeba spędzić minimum 5 dni w odległości 150 km od domu. Co najmniej 150 km. Także według moich wymagań, ostatnim razem na wakacjach byłem w liceum – na obozie harcerskim.

    W tamtym roku udało się nam z Ewą wygospodarować trochę wolnego czasu i wyjechaliśmy, na 10 dni do Norwegii. Opisywałem zresztą część wyjazdu już tutaj oraz w wersji ang tutaj. Duże otwarte przestrzenie, niska gęstość zaludnienia oraz temperatury nie przekraczające 25 stopni w lipcu, sprawiły że czułem się tam lepiej niż Peter Jackson i jego ekipa pierścienia w Nowej Zelandii. I nie chcę  pisać, że po tych 10 dniach, chcę mieszkać w Norwegii(a chciałbym), bo jest tam prawie wszystko lepsze(a jest) niż u nas. Bo jakby to powiedział Arthur Schopenhauer: wszędzie źle, ale w Polsce najgorzej:)

    Poniżej możecie zobaczyć Trollstigen, czyli drogę troli.

    Somebody told me that holidays are state of mind, but I was always thinking that you can achive it, only when you spend 5 days away from home. And this „away” is not less then 150km. So according to this rules, last time i was on holideys in high school. On boy scouts camp.

    Last year, with Eva, we managed some time, and we took 10-day trip to Norway. Same part of this trip I was describing in another post – here and here(in english version).

    Big open spaces, low population dentisty and temperatures not exceeding 25 deegres in July, made me feel there better than Peter Jackson and his ring-crew in New Zeland. And I  dont wanna write, that after this 10 days I want to live in Norway – but I do.

     

    Below you can see Trollstigen – Road of the Trolls.

     Trollstigen Trollstigen droga troliTrollstigen waterfall Trollstigen roadnorwegia_05norwegia_06norwegia_07norwegia_08norwegia_09

    Prom do Geiranger.

    norwegia_10norwegia_11norwegia_12norwegia_13norwegia_14norwegia_15GeirangerGeiranger dolinaGeiranger górynorwegia_19

    I tutaj okolice Oppdal, czyli takie nasze Zakopane.

    norwegia_20norwegia_21norwegia_22norwegia_23norwegia_24norwegia_25norwegia_26norwegia_27norwegiaOppdal 1OppdalOppdal AlmannbergetAlmannberget Almannberget Norway Oppdalnorwegia_34norwegia_35Røros mine

    Røros.

    Røros churchRorospeugeot 404

    Dawna stolica Norwegii – Trondheim.

    Trondheim seagullTrondheim harborNidaros TrondheimTrondheimnorwegia_41Trondheim rema 1000harbor in Trondheim

     

  • Krzakoterapia i canon 5dmk3

    Krzakoterapia i canon 5dmk3

    Ewa, krzaki, planty, Wisłok, rzeszow

    Po 5 latach używania canon 5dmk2 przyszedł czas na upgrade. Kilka lat temu zauroczył mnie ten aparat(krótki niby test tutaj) i wstrzymywałbym się z wymianą na nowy flagship w moim plecaku, ponieważ staruszek dalej działał i – poza AF i dużym shutter lagiem – nie można było mu nic zarzucić. Oczywiście było tak do czasu kiedy do ręki wziąłem nowszy model.

    Canon 5dmk3 nie daje może jakiegoś dużo lepszego obrazku, ale działający auto focus jest świetnym, zachwycającym wręcz dodatkiem. Nie mam pojęcia czemu wcześniej nie mogło to tak działać, jak w pozostałych cywilizowanych systemach.  W każdym razie następnego dnia po zakupie wybraliśmy się z Ewcią na spacer, przetestować szybkość działania nowej zabawki. Będę się musiał znowu uczyć jak używać AF, bo po kilku latach opierania się głównie na szkiełku, oku i dłoni, stare nawyki zostają. Plus przyzwyczajenie do starego sprzętu zostaje – grip jest już wyrobiony, ale przez to dopasowany akurat do mojej dłoni, syfki na lustrze sprawiają że łezka w oku kręci się przynajmniej z dwóch powodów…

    kaczki, rzeszow, wislok

    canon 5d mkIIIłabędzie, rzeszów, wisłok, plantyrzeszow_mewy_06canon 5d mkIIIrzeszow_mewy_08