Kategoria: wielki format

  • między bokehami

    między bokehami

    z tymi zdjęciami są związane z 3 historie. a nawet 4. pierwsza to wyjazd razem z moją siostrą do dziadków, którzy nie dali się namówić na zrobienie zdjęcia, więc trzeba było znaleźć innego modela. druga historia, to otrzymanie po kilku miesiącach czekania, 10 szitek kolorowego fuji 160s. a trzecia to taka że…zacząłem sam wołać filmy kolorowe. od małego obrazka do wielkiego formatu!:) postanowiłem to robić, kiedy dostałem ostatnio niedowołane dwa kolorowe filmy z najlepszego labu w mieście, przez co jedyne zdjęcia jakie mi wyszły to dwa prześwietlone.

    dochodząc do konkluzji; film fuji 160s, chemia tetenala, wywołane w procesorze jobo, aparat cambo 45nx, bez lamp, bez modyfikatorów światła. miłego oglądania.

    natalia, wielki format, cambo 45nx, field camera

    i skoro to jest wielki format, to poniżej możecie zobaczyć wielkie zdjęcia.

  • w moim ogrodzie :: silverprint

    w moim ogrodzie :: silverprint

    Skan odbitki zrobionej na papierze ilford mg xpress 13x18cm. Zastosowałem technikę split-gradingu. Jakość obrazka jaki daje wielki format znacząco przewyższa to co możemy uzyskać ze średniego formatu, oraz oczywiście znacząco z tego, co oferuje mały obrazek.

    undefinedundefined

  • wielkoformatowe przygody

    wielkoformatowe przygody

    Tekst jest raczej dla ludzi, którzy lizneli trochę ciemni [edit – aczkolwiek jak ja czytam ten tekst po kilku latach, widzę że wtedy to też sam ledwo liznąłem].

    PROLOG

    Pod koniec wakacji kondioz kupił Magusa – wielki wielkoformatowy aparat, potężne bydle w porównaniu nawet do średnioformatowców. W tamtym tygodniu zaczęliśmy robić test na szitkach, bo wcześniej kondioz naświetlał papier fotograficzny, którego ISO 3 nie pomaga przy zdjęciach portretowych. Film to stary poczciwy Shanghai, czyli chiński film nadający się jedynie do sprawdzenia, czy kasetki lub miech są szczelne, czy migawka dobrze pracuje – ogólnie do testów. No i może jeszcze do Lomo. [edit – w sumie ten chińczyk jest lepszy niż foma]

    EFEKT

    Wyszło tragicznie, prawda? Trochę nastrojowo, ale technicznie to tragicznie. Tragedia bierze swój początek w tym, że już przy robieniu zdjęć nie wzięliśmy pod, uwagę mierząc światło, korekcji miecha, dlatego zdjęcie po lewej jest ciemne i tylko dzięki Silverfastowi oraz Epsonowi v700 dało się wyciągnąć szczegóły na mojej twarzy.

    Wołając w rodinalu 1+100, szitki godzinę leżały w kuwecie, która nie była płaska(zresztą dalej nie jest, niestety) tylko miała 3 wyżłobienia, które nie wiadomo po co są. Wołając film 15 minut, można stać przy po ciemku przy kuwecie popijając piwo i merdać tą kuwetą. Przy jednej godzinie nie ma możliwości żeby piwo się nie skończyło, nie chciało się po nim sikać i żeby się człowiekowi nie nudziło. Poza tym musieliśmy zabawiać rozmową dziewczyny, które czekały w pokoju obok. Zostawiliśmy więc szitki w chemii i po godzinie wróciliśmy. Okazało się że od tych wyżłobień, chemia źle siadła na filmie i pojawiły się na nim niedowołane miejsca, które w ostatecznym post procesingu zyskały funkcję narzędzia artystycznego;) . Wygrzebaliśmy więc na półce stare ramki na zdjęcia, wyciągnęliśmy z nich szybki i położyliśmy je na dnie kuwet.

    Dodatkowo tym razem postanowiliśmy raz na jakiś czas wchodzić do ciemni i mieszać kuwetą. Za skutkowało to  jednak tym że szitka, pomimo wcześniejszych testów, przyklejała się do szkła, stąd na lewym zdjęciu część jest biała a prawa strona jaśniejsza trochę od środka. zagadką są tylko dwie białe smugi na zdjęciu i za cholerę nie wiemy co to może być. wlewany rodinal miał 24 stopnie, więc teoretycznie nie powinien uszkodzić emulsji. No ale to chiński film…

    KONKLUZJE

    Kuwety przy wołaniu 4×5 cali odpadają, aczkolwiek wiem że niektórzy tak robią i jakoś się da. Najtańszym sposobem jest kupienie takiego tanku. Jego największy minus, to ilości chemii jakie się do niego wlewa. Dla właścicieli koreksów Petersona na 3 szpule, najlepiej kupić wkładkę. Jednak ja stwierdziłem że załatwię sprawę wywoływania wszystkich formatów, jakie wywołuję, za jednym razem, mianowicie skorzystam z możliwości rotacyjnego wywołania filmów. Zamiast przewracania koreksem zalanego odpowiednią ilością chemii, raz na jakiś czas, w tym systemie koreks obraca się cały czas. Skraca się wtedy czas wywołania filmów, drastycznie obniża się ilość użytej chemii, wzrasta powtarzalność procesu.

    Wywoływać rotacyjnie można na dwa sposoby – ręcznie i za pomocą procesorów. Do ręcznego kręcenia przydadzą się rolki Jobo(1509 professional roller), lub jakiś wynalazek zrobiony w domu np. z samochodziku na sterowanie, zabranego swojemu dziecku. I nie mówcie, że nie macie synka, bo w każdej chwili mieć możecie (sprawdzić, czy nie ksiądz).

    Wygodniejszym sposobem, szczególnie jak się wywołuje kolor w c-41 lub e-6, jest zakupienie procesora. Najłatwiej kupić procesory jobo. Lub, jak wyżej, zrobić samemu w domu. W zasadzie większość czynności wykonują one za nas, więc jak się dużo wywołuje, to warto w nie zainwestować.

    Ja postanowiłem kupić sobie tank jobo, plus taki silniczek i wołać rotacyjnie B&W. Ktoś chce kupić może koreks Kaisera?:)