Kategoria: osobiste

  • golibroda

    atrybutem każdego mężczyzny – poza brzuchem – jest rzecz jasna broda. brodę miał Hemingway czy Leonidas w filmie 300.  brody nie miał, ale na pewno chciał mieć Hitchcock.

    tyle jeżeli chodzi o historię. po dwóch miesiącach zapuszczania brody – chociaż tak naprawdę to nic nie robiłem, sama rosła – postanowiłem ją ściąć. widziałem że z każdym dniem będzie mi coraz bardziej szkoda to zrobić, więc musiałem szybko działać. przed samym ścięciem wpadłem jednak na pewien mały pomysł. dzięki kondiozowi, który wytrwale ponad 200 razy naciskał spust aparatu.

  • polaroid

    polaroid

    ja miałem stary natychmiastowy materiał od Fuji, kondioz miał dupke polaroidową do Zenzy – tak powstało nasze podniecenie roku, spowodowane 180 sekundami oczekiwania na to czy zdjęcie się udało. na dniach planujemy sesję w stylu…hmm…powiem tylko, że inspiruje nas jeden z najbardziej znanych niemieckich zespołów.

  • Canon Pro Photo Solution Seminars

    Canon Pro Photo Solution Seminars

    tamten rok obfitował w kilka warsztatów fotograficznych w jakich wziąłem udział. w październiku byłem z Grześkiem w Londynie na Canon Pro Photo Solutions, gdzie dla nas główną atrakcją miał być wykład Jeffa Ascougha.

    już o 5 rano przed wylotem nauczyliśmy się kilku rzeczy – nie warto zaczynać pić drugiego piwa kiedy odprawa zaczyna się kończyć, bo mogą być problemu z trzymaniem moczu w samolocie. dolecieliśmy po dwóch godzinach i po namówieniu kierowcy autobusu aby jechał prawą stroną drogi i puszczeniu młodzieżowej muzyki(okazała się młodzieżowa dla niego, bo leciały hity lat 80tych) dojechaliśmy na Expo.

    wykład Ascougha był rano a kolejki były tak wielkie, że się nie dopchaliśmy, więc skupiliśmy się na części technicznej Expo – robieniu zdjęć jakimkolwiek obiektywem Canona jaki wyszedł(wszelakie teleobiektywy podpięte do wszelakich jedynek, 17TS-E) i nawet takimi które dopiero miały wyjść, czyli 100/2.8 LIS macro. dostępne były też nowiutki body 7D(super AF!!) i przedpremierowy 1DmkIV(aparat stanowczo nie dla mnie).

    przetestować można było nowe Pocket Wizardy, sprawdzić sprzęt Pro photo i mnóstwo innych. udało się nam też załapać do filmiku zrobionego przez Time Slice. na vimeo do obejrzenia w HD.

    stopystrobist

    jak że na wykład Jeffa się nie załapaliśmy – jak usłyszeli że specjalnie z Polski przylecieliśmy to powiedzieli że nawet miejsc stojących nie ma;) – Grzesiek poszedł na plener z klientami, a ja poszedłem zwiedzać resztę stoisk i na inne wykłady, po których udało mi się poznać Lorenzo Agiusa.

    wieczorem spotkałem się z przyjaciółka na Soho, gdzie Aneta została w klubie dla gejów wymacana i na noc wróciłem do hotelu. następnego dni wieczorem wyjeżdżaliśmy ale w planach mieliśmy piwkowanie wzdłuż Tamizy olewając wszelakie zabytki, poza London Bridge, który był po drodze. oczywiście zapomniałem załadować mapę Londynu do telefonu, co nieźle upośledzało nas w naszych oczach, bo zapomnieliśmy także naładować telefony i zabrać przejściówki do ładowarek. z wyłączonymi telefonami i mapą w ręce, przepiliśmy w pół Londynu sporo kasy.  miasto mi się spodobało i w tym roku na pewno tam wrócę na dłużej. i żeby był morał – podróże kształcą.

    mapajelen keja london_bridge tae uliczka blok bus chinskie_piwo

    EDIT: kilka fotek o których zapomniałem

    dziwna angielka