Kategoria: osobiste

  • Unimog 2015

    Unimog 2015

    unimog_01

    Jak pierwszy raz zobaczyłem ten samochód, powiedziałem do Rafała – moja mama jest młodsza niż ten Mercedes.

    Wyobraźcie sobie, ze mieszkacie w miasteczku, liczącym 5 tysięcy mieszkańców. Ale nie – nie zapadła dziura. Góry, po których w ciągu krótkiego lata można chodzić, a zimą jeździć na nartach. Trasy rowerowe – w tym downhillowe, trasy na biegówki, strzelnica sportowa i myśliwska, tor curlingowy. No i specjalnie przygotowane trasy off-roadowe, dla motorów, aut terenowych i ciężarówek. To właśnie norweskie Oppdal.

    Unimog od mojego ostatniego spotkania z nim dwa lata temu – opisanego tutaj – niewiele się zmienił, tak samo zresztą jak moja mama. Został trochę odchudzony, a jak można zobaczyć na jednym z filmików – nawet potrafi skakać.

    unimog_02

    W Mercedesie – jak to przeczytałem ostatnio w miesięczniku 4×4 – wspomaganie kierownicy jest. W tym egzemplarzu akurat wymieniono silnik na taki z innego mercedesa i zabrakło już miejsca na pompę wspomagania.

    unimog_03unimog_04unimog_05

    Pierwszy raz jechałem terenową ciężarówką – Starem 66 – jak miałem 15 lat. Oczywiście jako pasażer. Już  jednak wtedy zostałem poinformowany o tym, żeby nigdy podczas jazdy w terenie nie zaciskać dłoni na kierownicy, tak żeby kciuki było w środku wieńca. Robi się tak, ponieważ kierownica podczas jazdy w ciężkim terenie, np przy wyjeżdżaniu pod kątem z rowów, potrafi bardzo szybko odbić w drugą stronę. Nie wierzyłem w historię o złamanych kciukach, uważałem to za „urban legend”, do czasu kiedy kierownica Unimoga w mgnieniu oka, wykonała 3 obroty. Skończyło się na złamanym paznokciu.

    unimog_07unimog_08unimog_09unimog_10unimog_11unimog_12unimog_13unimog_14unimog_15unimog_16_09A1099unimog_17

    Przy okazji – prawie nauczyłem się jeździć na motorze. Nie było idealnie, udało mi się kilka razy wrzucić 3 bieg;)

     

  • trollstigen nocą :: norway

    trollstigen nocą :: norway

    trollstigen_01Dwa lata temu będąc w Norwegii, wybraliśmy się na jedną z bardziej znanych tras w Skandynawii – Trollstigen, czyli Drogą Troli. Jest ona malownicza, czasem niebezpieczna, można zobaczyć pełno wodospadów, klifów, fiordy, hodowle łososi, łosie, szczyty gór, doliny, farmy do których w zimie nie ma dostępu innego niż za pomocą skutera i helikoptera, przepłynąć się promem. W tym roku, wybraliśmy się tą trasą w nocy. Jako że białe noce się właśnie zaczynały (koniec maja), to wyjeżdżając o 21 było całkiem jasno, ale na szczycie drogi po 1 w nocy było już po zmroku. Tutaj określenie „niebieska godzina” nie zmieściło się w skali temperatury światła. Ustawienie balansu bieli w aparacie na 10.000 stopni Kelvina, sprawiło, że zdjęcia były tylko lekko niebieskie. Deal with it!
    trollstigen_02trollstigen_03trollstigen_04trollstigen_05trollstigen nighttrollstigen_07trollstigen_08trollstigen norwaytrollstigentrollstigen chatadroga na trollstigenpowrót z trollstigen Około 3 w nocy dotarliśmy do miejscowości, z której mieliśmy prom. Jako że odpływał rano, rozłożyliśmy kanapę w Fordzie i poszliśmy spać. Następnego dnia przedostaliśmy się do Eidsdal. Aby dojechać do miejsca, z którego można podziwiać zaprzyjaźnione fjordy, ruszyliśmy w stronę Geiranger.

    Valldal promValldal ferrytrollstigen_17geiranger ferry

    Po drodze przygotowano dla turystów kilka punktów widokowych, z największym znajdującym się przy pierwszym zakręcie serpentyn na tzw. Drodze Orłów. Droga ta oddana do użytku w 1955 roku, przebiegająca przez miejsce bytowania orłów, uczyniła Geiranger dostępnym przez cały rok. Może to dziwić(albo i nie), ale w Norwegii dalej jest sporo miejsc, do których człowiek się nie dostanie samochodem w zimie. Pozostają łodzie, promy, skutery śnieżne, helikoptery i narty. Wracając do punktu widokowego – w sezonie turystycznym trudno zaparkować tam samochód, szczególnie że w dół prowadzi półkilometrowa przepaść, w towarzystwie wodospadu. Rozciąga się stamtąd ciekawy widok na wioskę i fjordy z zacumowanymi statkami wycieczkowymi i przepływającymi promami. Między nimi czasem przepływają malutkie łódki rybaków, które z góry są ledwo widoczne. Wyznając zasadę, mówiącą żeby nie robić więcej niż dwa zdjęcia w miejscu gdzie rocznie jest wykonywanych kilkanaście milionów fotografii, które potem można znaleźć w necie – ruszyliśmy dalej.
    Ørnevegentrollstigen maptrollstigen_21Wracając już do domu, mijaliśmy jadące z naprzeciwka kolumny samochodów zabytkowych. Nie przesadzę mówiąc, że było ich na drodze więcej niż współczesnych samochodów.Flaklypa Grand Prix